• Wpisów:92
  • Średnio co: 9 dni
  • Ostatni wpis:351 dni temu
  • Licznik odwiedzin:9 837 / 879 dni
Jesteś niezalogowany. Niektóre wpisy dostępne są tylko dla znajomych.
 
Ehhh mija półtora roku, a ja dopiero teraz zaczynam dostrzegać , ze istnieją inni faceci niż on. Wciąż za nim tęsknię , ale tesknie za tym kim byl wtedy gdy byl obok i nie tęsknie dlatego ze brak mi przytulenia czy czegos takiego, tesknie za nim i wiem ze za nim. Ale jak widzę go teraz to to juz nie jest mój Pawel. Dlaczego ? Nie wiem. Może ona go zmienila , a może nigdy go nie znałam, albo udawal kogoś kim nie byl a sam na koniec powiedzial ze to ja udawalam. A ja się tylko zakochałam , tak po prostu i tyle. Najmocniej do tej pory, pomimo jego wad w wyglądzie i charakterze. Starałam się ale nie wyszlo , jak widac nie bylo nam to pisane. Szkoda. Czasem jeszcze placze , czasem wciąż czuje ucisk, bol, a wręcz bywa ze czuje sie jakby przed chwila uderzył mnie rozpędzony samochód. Do niedawna jeszcze wciąż wierzyłam, ze się poukłada, ze on wróci , ze będzie jak kiedys, ze mu wybacze. Dzis (choc zycia nie da sie przewidziec) nie będę w stanie do niego wrócić. On jest z nią juz dluzej nie byl ze mną. Nienawidzę jej. I wciąż twierdzę ze nie zasluzyla bo zabrala moje szczęście z dnia na dzień a tak się nie robi. Ale dzis nie chce juz tego rozwalać, nie chce. Niech będzie jak jest. Trudno. Stalo sie. On pewnie kiedyś jeszcze będzie chcial wrócić... Nie wierze ze nie...ale wtedy powiem mu, ze miał swoja szanse, ze mogliśmy byc najszczęśliwsi na świecie z wilczurem i malym chłopczykiem którego miał uczyć grać w koszykówkę i pilke reczna , ze wtedy kochałam go najbardziej na świecie , ale dzis juz dla nas za późno...
  • awatar Gość: @gość: każdy może płakać, każdy może wyrażać swoje subiektywne zdanie. Na dowolny temat. Tobie nic do tego.
  • awatar Gość: Twój ukochany będzie na pewno bardzo szczęśliwy, jak to przeczyta... :P Szkoda tylko, że na tym blogu nie możemy poznać jeszcze jego zdania na Twoj temat, bo mogłoby sie okazać, że Twoja relacja jest bardzo jednostronna i niesprawiedliwa, nieuczciwa.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Nauka, sesja,praca, studia, uczelnia...zapierdziel. dzień jak co dzień. Albo jednak już nie....nie ma pewnej "części " bardzo ważnej, która dopingowala jak było źle, motywowala, gdy nadchodzilo zwątpienie, przytulala, gdy było smutno... po prostu była. Teraz leżę na łóżku, przede mną starta notatek. Brakuje tego "dasz radę" innego niż wszystkie inne. Pierwsza sesja bez Niego, bez wspólnych notatek, nauki....

Pamiętam te czasy jak sie poryczałam jak zobaczyłam kolejna 2 w indeksie...jak mnie wtedy przytulił mocno pamiętam jak on nie raz nie miał na nic ochoty. Albo jak leżal pozdzierany, obolaly prawie polamany po treningu a ja bylam przy nim. A on potrafił wyskoczyć z tekstem"idziemy na squasha? " - cały on, a w zasadzie my...dwa terminatory. Ludzie maszyny, czy boli czy nie zawsze szli dalej. Razem mogli wszystko, gdy jedno nie mogło , to drugie , dawało sile, ciągnęło....
Czuje sie jakby ktos obcial mi skrzydła :\ mimo , ze nigdy ich przeciez fizycznie nie mialam....znowu nie widze w niczym sensu. I nie wiem czy nie powinnam iść do psychologa czy kogos takiego. Mam ochotę wręcz zabijać ludzi, wszystko mnie wkurza, tak po prostu, sama nie wiem czemu. Droga do pracy, obok jego domu, ten przystanek ... Trzeba przetrwać kolejny dzien. Kolejny nic nie wnoszący dzień. On też ostatnio w pewnej rozmowie z kims napisal "ona byla motywacja do wszystkiego teraz nie ma juz nic"
Pamietam jak w listopadzie chodzil taki zmarnowany bo nie ma pracy kasy na uczelni nie idzie ...opierdzielilam go i powiedziałam zeby wziął się w garść....i za jakiś tydzień? znalazł pracę. Pisal mi ze zaczyna szukac.wysylac cv i znalazł... juz dawno po związku a jednak nadal sie siebie słuchają..ehhh
Pamiętam jak przed świętami powiedział "walcz ! Ty zawsze dawałas radę " po tych słowach mogłam przeskoczyć góre będąca przede mną odbijając się po prostu od ziemi..
Czy to naprawdę koniec? W sumie to już pewnie dawno, tylko ja...durna wciąż żyje nadzieja. ..
 

 
Prawdziwa miłość podobno zdarza się raz w życiu.. Tak potężnie pokochasz kogoś tylko raz. Nikogo nie będziesz w stanie bardziej, kiedykolwiek... Nie potrafię bez Niego żyć. Być może pokocham kogoś jeszcze bardziej, być może przytrafi się ktoś do kogo poczuje jeszcze coś silniejszego , ale na tę chwilę... tak nie uważam. Spotykamy się, widujemy, On .. jest już z Nią. A ja ..wciąż Go kocham, gdy przychodzi noc, przychodzą również myśli.. uderza tęsknota, ból, lecą łzy. Ile upadków może przetrwać człowiek? I czy będzie mi dane kiedykolwiek być szczęśliwa? Czym sobie na to wszystko zasłużyłam. Potrafię być wredna, potrafię zniszczyć. Mam piekielnie silną psychikę, ale też .. jak się zakocham to jestem strasznie słaba, słaba w tym obszarze, słaba , że cierpię i nie potrafię inaczej, katuję się i nie potrafię z tego wybrnąć, a Jego.. kocham jak jeszcze nikogo. To było zbyt piękne by mogło trwać wiecznie.. i zbyt prawdziwe by się ot tak skończyć. Chcę walczyć , choć nie powinnam i będę walczyć, bo muszę sobie udowodnić, że nie ma już dla nas szans. Albo będziemy znowu cholernie szczęśliwi, albo to będzie definitywny koniec, muszę doprowadzić do reaktywacji tego związku.. Chwytam się brzytwy - powiedział mi to kiedyś. Teraz wiem, że na serio to robię, ale muszę.
 

 
Niekończący się związek? Brak zamknięcia przeszłości? A może i niepotrafienie jej zamknąć? Dzisiaj wspólny powrót do domu, wspólne przy okazji pójście do galerii. Wspólne wspomnienia rozpoczynane z Jego ust. Tak bardzo bym chciała ...poczulam sie przez chwile jak kiedys... Tylko szkoda, ze nie mogłam złapać go za rękę...
I ciągle jest jej.... A ja z dnia na dzien chce Go chyba coraz bardziej, choc pewnie juz nie powinnam.
 

 
Mieliśmy i mogliśmy tu być... Mieliśmy być na zawsze, a nie ma już nas. Mieliśmy być do końca. A teraz Ty jesteś z nią, a ja.. siedzę tutaj sama... a mieliśmy być tutaj razem... Mogliśmy leżeć teraz razem, wtuleni w siebie, teraz widzę już tylko puste łóżko. Teraz już nic nie jest takie samo i nie będzie. Teraz wykańczam się każdego dnia, gdy Ciebie nie ma tu, nie jesteś już mój, mimo, że widuję Cię tak często, ale nie mogę Cię już dotknąć, ani złapać za rękę. Wciąż Cię kocham, wciąż wróciłabym.. choć pewnie już nie powinnam... Nienawidzę Cię i kocham jednocześnie, pragnąc każdego dnia.. tylko Ciebie, mimo, że wokoło jest tylu. Wciąż mam nadzieje, tą kretyńską nadzieję, ale przecież jak mogłabym do Ciebie wrócić nawet , gdybyś któregoś dnia znów zapragną mnie, jak wybrałeś ją, tą która ponoć nigdy nic nie znaczyła, do której miałeś się nie zbliżać. Skoro wymieniłeś mnie na nią? Czy kiedykolwiek przestałabym się bać, że pewnego dnia to się nie powtórzy już nigdy? że teraz kochasz i chcesz tylko mnie? Jak miałabym Ci na nowo zaufać? Ale kocham Cię, kocham! I płacze tu po raz.. nie wiem który i chcę Cię mieć, bo miałeś być, byłeś i chce , żebyś był tym jedynym, przy mnie, dla mnie, obok mnie, zawsze..
  • awatar Emocjonalhard: Prawie zawsze ma być na zawsze, ale czy to nie jest w pewnym sensie piękne. Wiele osób to przeżywa i współczuje Ci bardzo. Ta nadzieja jest najgorsza. dziewczyno bardziej się dowartościuj, zerwij z przeszłością. Co to za facet, wiem o czym piszesz, wiem że trudno mówić o logicznym myśleniu, ale z perspektywy drugiej osoby taki facet to 0. Żyj od nowa dniem dzisiejszym!
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Właśnie minąłby rok i 5 msc naszego związku... Była to też jakoś ta godzina... Pierwszy dzień lata, gorąca noc (wieczór) ten bulwar nad Odra... na przeciwko Ostrowa Tumskiego... Tak bardzo wtedy zawstydliwi, a zarazem cholernie szczęśliwi. Tak bardzo rozpoczynało się coś, co miało trwać już na zawsze... Związek dwojga kochających sport ludzi. Związek ludzi ze wspólną pasją. Tak bardzo cieszyliśmy się robiąc wspólnie , to co uwielbiamy. Tak bardzo spędzaliśmy ze sobą prawie każdą minutę , a gdy się rozstawaliśmy była tęsknota. Tak bardzo mówiliśmy sobie, że przetrwamy wszystko, że chcemy przetrwać wszystko.. Te wspólne chwile, drobiazgi, wspólne leżenie na trawie, wspólnie przytulenie się, danie sobie buziaka, tak niewiele, a jednak tak wiele... Tak bardzo brak potrzeby jakichkolwiek prezentów.. najważniejsza była obecność. To patrzenie w oczy, odwzajemniony uśmiech, ten dotyk.. Nawet wspólne milczenie, nie było potrzeba słów, ważne, że byliśmy razem, czy w dzień czy w nocy, czy gdy było jasno, czy tak ciemno, że nic nie było widać.. To było nieważne... Nie potrzebne były drogie, poważne kolacje, wystarczał kubełek w KFC.. To wyjadanie mu frytek xD a ponoć nie chciało się niczego do jedzenia... Tak bardzo nadal mi zależy, tak bardzo nie chce końca, tak bardzo.. widując Go codziennie na uczelni ..wciąż mam nadzieję, że jeszcze kiedyś, Go dotknę, że jeszcze kiedyś złapię za rękę, poczuje jeszcze raz dotyk tych ust i będę zasypiać codziennie u Jego boku i budzić się co rano...
  • awatar Milciaa: kochana niestety ale takie mamy życie, ludzie sie schodzą i rozchodzą, ale uwierz mi, jeżeli jest to prawdziwa miłość będziecie ze sobą, prędzej czy później. A ja widze, że kochasz go baaardzo więc głowa do góry, żyj tą miłością i niech Ci daje siłe do życia aby jeszcze kiedyś być razem :) Dbaj o siebie :D
  • awatar Hidden in a dreams ! ♥: Smuuutne :( Zachęcam do komentowanie na moim profilu :)
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
To bylo zbyt piękne, by moglo być prawdziwe i zbyt prawdziwe , by moglo sie tak skończyć....Czasem trzeba zrobić cos przeciwko wszystkiemu i wszystkim. Czasem trzeba złamać zasady.... Nie patrzac na nic ... Lepiej zalowac, ze nie wyszlo, niz zalowac, ze sie nie spróbowało... Wczoraj na korytarz przed zajęciami weszłam pelna pozytywnej energii , wiedząc ze będzie tam siedział... Nie mając żadnej spiny niczego. Powiedziałam wszystkim "siema" i jemu gdy sie tak patrzył mi w oczy jak szlam oddzielne "siema" równie glosne jak wszystkim innym. Usiadlam obok niego. Siedzieliśmy tak prawie 2h. Rozmawialiśmy , miedzy czasie sobie też dogryzaliśmy zawsze tak było jak byliśmy jeszcze razem - dla żartów oczywiście, zapytał się kto ma gumy do żucia. Koleżanka odpowiedziała, ze ja mam. To wyciągam te gumy z torby i taki mocny rzut nimi w niego, ale zlapal wieśniak i tak (w końcu jesteśmy AWFie ^^ ) .
Zaraz słyszę takie "kuuuurwaa!"
A ja: Rozjebales?
On: "nooo"
a ja : Nic nowego
On: Eeeeejjjj !
I oboje w śmiech. Rozwalił mi opakowanie od gum xD nawet gum otworzyć nie potrafi haha... zabrał wgl fona w pewnym momencie. Zaczelismy się tluc. Tak jak kiedyś (tylko kiedyś jeszcze się przy tym całowaliśmy).. I śmiać... Koleżanka nam zrobiła zdjęcie . My takie równoczesne:ejjj nie rob nam zdjęć!
Ogolem to zdjecie poszlo na snappa ja go nie mam, bo nie mam snappa...a my tam za ręce tak ze mamy palce miedzy palcami sie trzymamy i takie uchachane twarze ;x
Dziś.. On ma inną, ale nie widzę w Nim szczęścia. Wiadomo, że może przekładam na swoją korzyść, bo to w tym momencie normalne. Ogółem o tej znajomości i związku można napisać książkę, a o tym co się dzieje po zakończeniu związku oddzielny tom. Mieliśmy wspólna pasje - sport , o czym ju.z kiedyś tutaj pisałam, razem czerpaliśmy z tego radość. Nie było podziału na płcie. Zawsze była walka czy to na korcie , czy na stoku, czy w trakcie biegania, czy w grach zespołowych, czy na rowerze... wszędzie. I te spocone nasze ciała, takie szczęśliwe. Do tego wspólna muzyka. A ona? Ona mu lize centralnie tyłek, nigdy nie miała do czynienia większego ze sportem i robi tylko to wszystko po to by mu się przypodobać. Paralityczka! Do tego, żałosna, bo jak mozna tak lizac dupę facetowi? Jeszcze nagle zaczęła słuchać tej samej muzyki co On.. wcześniej słuchała jakiejś ciotowatej.

To nie może być koniec... Byliśmy postrzegani jako szczesliwa sportowa para z pasją.. I jakaś s*ka z Nim nie będzie.
 

 
Ludzie mówią 'zapomnij' , pewnie powinnam, ale nawet tez nie wiem czy chce, a może i jeszcze nie potrafię, albo nigdy nie będę potrafiła. Dla większości to pewnie głupie, ale wciąż wierze , że się poukłada, że może jest cień nadziei? On ma już inną. Wybaczyć? Wybaczę, ale czy kiedykolwiek będę potrafiła na 100% zaufać? Czy kiedykolwiek przestanę się bać, że któregoś dnia odejdzie z dnia na dzień ponownie? Widzę po Nim, że nie jest szczęśliwy.. że bardzo się pogubił i gubi dalej. Chwilami zaczynam się wręcz o Niego bać. Chciałabym cofnąć czas, do tamtej rozmowy, albo przed nią i nigdy jej nie odbyć. Widuje Go codziennie, czasem gadamy, czasem się olejemy. To wszystko jest co najmniej chore. Ale chyba, żadna ze stron do końca nie potrafi zamknąć rozdziału...
 

 
To koniec. Czas się z tym pogodzić. Na pewno lepiej teraz niż później mimo wszystko. Może kiedyś podeślę mu tego bloga, żeby przeczytał jak potężnie można kochać i jak potężnie może komuś zależeć.... Cóż faceci dorastają później, a niektórzy nigdy. W sumie istnieje tez teoria, że oni się rozwijają do 3 roku życia, a później tylko rosną - coraz częściej uważam, że dużo w tym prawdy. Szkoda. Bo naprawdę Go kochałam, chciałam jak najlepiej i chciałam, żeby był szczęśliwy, przy czym zrobiłabym ogromnie wiele by tak właśnie było, ale teraz to już bez znaczenia..
 

 
Najbardziej niszczy mnie to, że nadal pewnie moglibyśmy być razem, moglibyśmy do siebie wrócić, ale żadne z nas nie ma na to odwagi... bo gdyby nic już nie czuł , to nie zachowywałby się tak jak się zachowuje...
Ostatnio wychodzę z zajęć na uczelni do łazienki, patrzę, że On siedzi, sam z telefonem. Przechodzę obok niego idę dalej, gdy wracam z łazienki widzę ten patrzący na mnie żal w oczach, ten smutek do tego stopnia, że jeszcze chwile, aby się rozpłakał i ta widoczna niewiadoma: 'powiedzieć jej cześć czy nie' , po chwili powiedział, ledwo słyszalne "hej" i zakończył je półuśmiechem, ja idąc i patrząc cały czas na Niego, odpowiedziałam równie ciche 'cześć' , dodając podobny półuśmiech i poszłam dalej. Pewnie zostałam odprowadzona wzrokiem do sali, ale nie chce o tym wiedzieć... Ciągle się szukamy. Jak Go ostatnio olałam w tramwaju.. po czym , jak był Jego przystanek, wstał szybkością pershinga i wyszedł. Nie minęło 5 min, a tutaj wiadomość od Niego na fb, nieważne o czym, ciągle szuka pretekstu by napisać... ehhh ;< tylko po co mu ona? Podobno On jej nie chce. Tez to widzę, gdy był ze mną wiedział o tym cały świat. On miał ochotę chodzić z transparentem, gdzie było napisane, że ze mną jest. Gdy był ze mną było widać w nim szczęście teraz, tak jest bo jest. Nawet Jego przyjaciel mi to powiedział... Ludzie wciąż uważają, że Nasz związek się nie skończył, szczególnie ci którzy z Nim rozmawiają. Dlaczego? Skoro tego związku już nie ma prawie 5msc ;<

Wciąż Go kocham... i nie wiem czy kiedykolwiek do końca przestanę. Jeszcze te patrzące z żalem i smutkiem Jego oczy na uczelni na mnie.... W tym spojrzeniu nie może być kłamstwa. Nie potrafiłby tak. Boje się , że gdybyśmy się nawet spotkali poza uczelnią, usiedli i porozmawiali, to On powiedziałby, że nas już nigdy nie będzie, że nie ma szans na powrót - skłamałby, dlatego, że nie potrafiłby mi patrzeć już w oczy każdego dnia i ze mną być po tym wszystkim...
  • awatar BlackxBlood: Ten wzrok....... i wiesz że on nadal coś czuje... tylko czemu to takie trudne ?! :/
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Chciałam tylko, żeby był szczęśliwy , chciałam spełnić Jego marzenia i niestety byłabym w stanie oddać za niego życie... Dziękuję mu za to, że gdy był obok, nawet w deszczowe dni świeciło słońce..
Widujemy się codziennie na uczelni, szukamy wzrokiem. On ciągle zerka, dzisiaj na mnie poczekał, widać było, że idzie jakby chciał, a nie mógł, po prostu poczekał, tramwaj mu odjechał przed nosem, a On poczekał , tylko dlatego, że widział, że idę, nawet razem wracaliśmy do domu... Całe zajęcia patrzyłam na Niego, a w zasadzie na Jego tył. Tak patrzyłam i mega bolało, że nie mogę Go już dotknąć, że już nie jest mój, że być może już nigdy nie będzie mój.. Bolało i boli. Pisze do mnie czasem. Mówi mi wszystko co u Niego... Ehh, a ja udaje, że mam to gdzieś.

Tęsknie za Nim, za bardzo ;<
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (4) ›
 

 
Gadałam z Nim wczoraj jak wracaliśmy z seminarium, ale o uczelni w sumie tylko i na tematy ogólne.. bo ludzie z grupy stali , kazałam im "zawiesić bronie" i pozwolili mu podejść....
Jak ja cholernie za nim tęsknie ; ( jeszcze tramwaj tak zahamował mocniej na zakręcie i On nie wyrobił i się oparł rękami o uchwyt ten w tramwaju po moich bokach (uchwyt był za mną) i się trochę oparł swoim przodem o mój przód , ja schyliłam głowę bo wolałam jednak nie widzieć jego brody przed oczami tak blisko ;< zbyt bardzo jej brakuje...jak wszystkiego, a on szybko odskoczył. Paweł wróć ;< byleś /nadal jesteś, tym pierwszym mimo, że byli przed Tobą inni, to Ty jesteś pierwszym, wiesz o tym....i chciałam byś był ostatnim ;<
On zawsze już będzie moją pierwszą, piękną, niestety do końca nie spełnioną,(bo niestety ten związek się skończył).. miłością.
  • awatar Your_Drug: Zapraszam na rozdanie organizowane na moim blogu ;) http://your_drug.pinger.pl/m/26515882 Pozdrawiam :D
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
jestem rozdrażniona, nie wiem co mam robić, nie wiem.. wciąż chciałabym, żeby Paweł wrócił ... żeby przytulił... nie odpisałam mu, po prostu go olałam i milczę, źle mi z tym, że go olałam ... w sensie nie jest mi źle dlatego, że mu nie odpisałam, ale boje się, że ....On będzie miał już w dupie całkiem, że całkiem przestanie się jakkolwiek odzywać, a ja tego nie wytrzymam... brakuje mi go, mimu tylu znajomych, brakuje mi tego "pieprzonego" Pawła... do którego mogłabym napisać smsa , że wracam z pracy, podzielić się z Nim jak było, brakuje mi Go
stoję nocą na tym pieprzonym przystanku, wykończona, ze świadomością, że za 4h wstaje...
i mam łzy w oczach.... zawsze/przeważnie...mam dość, widuje Go na uczelni, pisze do mnie, ale to już nie jest mój Paweł, ja nie wytrzymam takiej znajomości z Nim...
i nie chce słyszeć, ze będzie inny, ze życie na Nim sie nie kończy, pewnie tak, a raczej na pewno, ale ..tęsknie za Nim i to bardzo ... ; (
  • awatar realistkaaa: Wiem, że tęsknisz nadal i brak Ci Go, ale musisz się w końcu pozbierać. Życie toczy się dalej. Nie patrz w przeszłość, bo tam już byłaś, patrz w przyszłość, bo tam dopiero będziesz,
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Powiedz sobie, że zapominasz... Wygłoś (oczywiście nie całemu światu), że to koniec, że dasz radę, że zamkniesz ten etap, że spróbujesz żyć bez Niego..
A teraz pisze z Nim już ponad godzinę i On ciągnie rozmowę jak mu 2 min nie odpisuje, to on dalej napierdziela., znowu opowiedzieliśmy sobie o wszystkim co się wydarzyło odkąd pisaliśmy ostatnim razem, na uczelni, nie odzywamy się do siebie, w zasadzie On się uśmiechnie do mnie, a ja tego uśmiechu nie odwzajemniam... Powinnam mu nie odpisać, znowu udało mi się Go sprowokować komentarzem i napisał (gdyby nie chciał to by nie napisał). Powinnam mu też po prostu nie odpisać po tym wszytskim. Z Nią jednak nie jest, ona sra szczęściem i nie wiadomo co sobie wyobraża ( i wiem to nie od Niego). To widać nawet po zdjęciach, to nie jest takie przytulenie, co przytulał mnie. Będzie pracował w dwóch miejscach, zajmie się sobą, pracą i uczelnią... Tyle.

Omotam Go jeszcze. Zarzucę sieć. Wsadzę do klatki i będzie jadł chleb i zapijał wodą, czasem może dostanie margarynę bo tańsza od masła ^^

Coś wciąż nie pozwala zapomnieć i odpuścić, kiedyś już o tym tutaj pisałam... Zawsze, gdy już sobie powiem, że odpuszczam, to On napisze...

Teraz gdy z Nim tak piszę i ogółem po tej rozmowie.. mogę pójść do roboty do mojego kochanego magazynu na całą noc i zapierdzielać tam jak zawsze, rano przebiec maraton, mam tyle energii..
 

 
Wróóćć ! Rozpadam się. Widuje Go na uczelni, nie gadamy, sprawiam wrażenie jakbym nie chciała z Nim gadać, z drugiej strony nie wiem czy On w ogóle chciałby gadać. Nie nie nie! Nie wytrzynuje, nie daje rady, nie mam siły. Kocham Go. Wiem to śmieszne, śmieszne w ogóle jest też płakanie za facetem, tak wiem, ale to jest zbyt silne. Chciałabym coś zmienić, chciałabym, żeby ten związek istniał. Nie wyobrażam sobie bez Niego życia. Mogliśmy wszystko, planowaliśmy wspólną przyszłość, mieliśmy wspólną pasje, mieliśmy....siebie. Dlaczego?! Niech mi powie ktoś dlaczego? Dlaczego?! Dlaczego nie dostaniemy drugiej szansy. Dlaczego?! Nie wytrzymam. Od rana na uczelni, teraz do pracy, znowu wrócę koło 3 do domu. Nie zrezygnuje z tej pracy , bo jeżdżę przez Jego przystanek po uczelni i być może kiedyś wróćmy razem. Nazwijcie mnie desperatką, kretynką, idiotką , albo jak tam chcecie. Kocham Go i nie potrafię inaczej....
  • awatar riveer_sidee: Dlatego bo takie już jest życie i chyba nikt nie zna na to odpowiedzi :) Niebezpiecznie jest wierzyć ,że coś trwa wiecznie. po każdym ciosie należy się poddać i wyciągnąć wnioski. Z czasem nauczysz się żyć z takim cierpieniem i sama zobaczysz ,że z czasem będzie łatwiej :> Teraz masz zły okres by docenić dobre chwile które na Ciebie czekają. Pamiętaj ,że otrzymałaś te życie bo jesteś na tyle silna by je przeżyć.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
To już jutro. Jutro zobaczę Go pierwszy raz na uczelni po 3,5 msc wakacji.. Niestety chcąc nie chcąc będziemy widywać się tam codziennie.. Trochę pokaże jutro, trochę kolejne dni. Zobaczymy jak będzie. Nie mam spiny, jak na razie, a jutro zrobię tam wejście smoka ...i będzie mnie wszędzie pełno. Nawet jak później będzie w domu ryk. To tam będę grać. Idealnie grać.

Wciąż Go kocham, nawet po tym wszystkim co się wydarzyło...
  • awatar Gość: Trzymam kciuki
  • awatar † point †: W życiu czasem tylko to udawanie nam wychodzi :(
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Siedzę w tym autobusie, oparta glowa o szybę jadę do tej roboty.... I mam łzy w oczach. Na przystanku u siebie znowu miałam zwid, że Paweł stoi że czeka , choc na przystanku na mnie nigdy nie czekal tylko przychodził po mnie, ze stoi w tej swojej skórzanej kurtce w której wygląda zajebiscie Boże oddaj mi Go! Proszę! Blagaaam! Ja bez Niego nie dam rady po prostu jej nie dam. Tak bardzo chciałabym , żeby było jak kiedyś, żeby było lepiej, w sumie to , żeby było tak jak teraz tylko , żeby Nasz związek istniał ... Proszę! Nie daję rady. Kocham Go. Z tym Jego milionem wad, ze wszystkim, w całości. Boże daj Nam jeszcze szanse.... Szansę na piękny związek do końca życia. Przeżyliśmy mega zimny prysznic, wiele to też zmieniło. Teraz zacznijmy od nowa.. Tylko mądrzej !
  • awatar .paulina: widzę że nie tylko ja tęsknie za pewną osobą..wiem co czujesz.
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (1) ›
 

 
Znowu się nakręciłam... Nie, to mimo wszystko (tak wiem, głupia jestem) nie może być koniec! 115 dni po zakończeniu związku... Życie jest popieprzone. A ja wciąż Go kocham i zawalczę, wpierw pogadam. Szczerze w cztery oczy, za tydzień będziemy się już widzieć na uczelni.. Później najprawdopodobniej zawalczę.
Wciąż uważam, że to była miłość .... zarówno moja , jak i Jego życia.. I to nie może być koniec. Tym bardziej, że on mimo wszystko, mimo Niej (nawet nie wiem czy są razem) nie potrafi zamknąć rozdziału ze mną...
  • awatar Właśnie dlatego.: Trzymam kciuki. Wiem hak to jest jak ktoś nie potrafi być obok, ale nie potrafi też odejść. Mój przyjaciel tak robi. I nie wiem co sie dzieje. Powodzenia.
  • awatar realistkaaa: W takim razie trzymam za Ciebie i za Twoją rozmowę kciuki
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (2) ›
 

 
Jaka to jest potężna siła.. Wczoraj będąc w pracy kolejny dzień od 11 do północy posprzątałam magazyn, rozpakowałam paletę towaru, a zamówienia robiłam z prędkością światła nie myląc się. I nie czułam praktycznie zmęczenia.. Dlaczego? Bo wiem, że wrócił znad morza, że jest znowu tutaj i, że wtedy był w pracy (teraz też jest). Czuje, że tak jest i jest, że aktualnie nie jest z nią nad morzem, nie trzyma jej za rękę (o ile trzymał), nie ma jej obok Niego.. A ja od razu nie mam "głazu na plecach"..
Zawsze czuje czy jest z nią czy nie... I nigdy jeszcze się nie pomyliłam...

Codziennie , gdy tramwaj staje na tym przystanku, gdy jadę, bądź wracam z pracy tym obok Jego domu. Staje przede mną pytanie: Dlaczego?! Dlaczego wcześniej nie zaczęłam tak pracować? Dlaczego moje życie wcześniej, gdy byliśmy jeszcze razem, nie wyglądało tak jak teraz? Dlaczego?! Paweł wróć!
Może powinnam walczyć? Powinnam coś mimo wszystko robić? Przecież ponoć było między nami coś poważnego/wielkiego? Może to jeszcze nie umarło do końca? Koleżance była dziewczyna jej chłopaka Go zabrała ostatnio z powrotem... To życie jest powalone, nigdy nie wiadomo co będzie jutro.. Przynajmniej umrę ze świadomością, że przeżyłam prawdziwą miłość...
 

 
Coraz "wcześniej" wracam z tej roboty...
Przed chwilą jak szłam ludzie puszczali obok mnie lampiony do nieba. Przypomniało mi się jak puszczałam z Pawłem w moje urodziny rok temu. Wtedy tak bardzo szczęśliwi, chcący by było tak już na zawsze ;<
Wciąż za Nim tęsknię. Zmienił jednak grupę dziekańska i jak analizowałam plan to nawet się nie będziemy mijać. Weszłam na Jego profil na fb przed chwilą (standard, nie wiem ile razy dziennie tam wchodzę, nie liczę) zmienił profilowe. Ta szmata oczywiście dowaliła " <3 " pod. Niech wypierd*la , On jest k*rwa mój! Idąc i patrząc na lecący lampion pomyślałam, że jeszcze będziemy szczęśliwi, cholernie szczęśliwi... tak jak byliśmy i mieliśmy być na zawsze, a nawet bardziej!


Wciąż Go kocham... i cholernie za Nim tęsknię..
Dziś mijałoby 15 msc związku..
Ta pamiętna najkrótsza noc w roku.. 22 czerwca 2014 ta ..magiczna data, którą pewnie zapamiętam już do końca życia....
  • awatar Dream it - Wish it - Do it: Effugere po co nadzieja ma mu wysłać adres skoro on jest już z inną gdyby mu zależało to by walczył albo po prostu nie jest gotowy na poważny związek i jest na etapie kolekcjonowanie dup i zabawy. Faceta nie prześwietl i sz oni są nieprzewidywalne i .nadzieja daj sobie czas może on zma drze je a jeśli nie to będzie ktoś inny wiem że teraz jest to dla ciebie niewyobrażalne bo dla mnie też ale głową muru nie rozbije sz ja powoli akceptuje swoje położenie. Poza tym skoro zmienił grupę dziekan ska to widocznie uznał że nie chce cię widywać żeby cię nie ranić. Nadzieja przykro mi ale życie toczy się dalej chociaż to brzmi okrutnie. Pozbieralas się kiedyś pozbierasz się i teraz. Trzymaj się kochana. Wiem że to cię nie pocieszy ,ale jestem w podobnej sytuacji myślę że jak wiele z nas niestety :(
  • awatar Effugere: Dam Ci propozycje choć pewnie się na to nie odważysz. Podeślij mu link do tego bloga.
  • awatar justgirlythings: Wydaje mi się, że jestem Tobą. Albo Ty mną... To wszystko tak cholernie podobne...
Dodaj komentarz ›/ Pokaż wszystkie (3) ›